RSS
poniedziałek, 19 marca 2012
Dobre samopoczucie.

W życiu nie miałam tak pięknych urodzin :) wszyscy sie przebrali, kazdy wczuł sie w klimat, mimo ze niektorzy sie nie znali to sie poznali i polubili co najwazniejsze. jakimś cudem b znalazlam calkiem sporą grupę bardzo niedzisiejszych ludzi, prawdziwa grupa renesansu, artysci, muzycy, aktorzy, potęzne umysly matematyczne fizyczne chemiczne z ogromnym dystansem do siebie, zdrowym poczuciem humoru i paroma malymi nieistotnymi nałogami :)

Ciągną Cię ze sobą kiedy tracisz motywacje i potrafią ofukać kiedy widzą, że świrujesz :) Nie powiem we mnie tez ulegla nie mala zmiana, ucze sie dla frajdy slowackiego i nawet powolutku oswajam sie z j. niemieckim na którym mialam ostrą alergie. 

wielkie gotowanie się do matury , juz chcialabym to napisac i miec z glowy, choćby jutro. tak bardzo nie mam juz chęci chodzic do tej szkoly. to bylo jedno wielkie pasmo codziennego bicia glowa w scianę. Co po maturze? nie wiem. to co mnie do siebie zawoła, co mnie autentycznie kręci. byle z dala od tego domu.. bo w domu jak to w domu kolorowo nie jest oj nie jest. jest coraz gorzej i jak przez ostatni czas sie szalenie zamartwialam tak dzisiaj jestem spokojna i wredna.

kazda motywacja do nauki jest dobra.. ;p

a co do "to get thinner" o tak byłam thinner na urodzinach, a jak zaczelam jeść tak skonczyc nie moglam. potem mialam przerwy w jedzeniu to znowu wkrecilam sie w imprezy wielodniowe ostro zakrapiane. na ostatnim koncercie tak sie zakolegowalam z zespolem ze byliby gotowi mnie zabic alkoholem. co lepsze. nie mialam kaca ani nie stracilam jaźni. ma sie łeb. po rodzicach zapewne . 

postanowilam wrocic do starego image'u czyt. z bladolicej czarnowlosej niewiasty ->  opaloną uśmiechnięta blondynke. ale mentalnosc pozostaje ta sama . wiosna idzie , musze cosz zmienic bo sie sobie znudzilam. pierwszy dzien diety zakonczony sukcesem. jest nas 6. 

23:29, pegmatyt
Link Komentarze (1) »
środa, 08 lutego 2012
"nic nie psuje piątku bardziej, niż fakt, że to dopiero środa"

Odciągnieto mnie od nałogu, nawet sobie nie zdawałam sprawy że  nim jest :D mojeee forum dietetyczne ZAMKNIĘTE do odwołaniaaa.. ah szlag ^^ nie wiem ile razy dziennie sprawdzam, czy aby na pewno dalej nie działa :D 

Niedługo moje urodziny, plauje przyjęcie w stylu lat 60. 

14:34, pegmatyt
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 06 lutego 2012
co? jak? gdzie? kiedy?

coś sobie źle rozpracowałam ten dzień. calutki. rano miałam taką chcice na słodkie... przeważnie jem pomarańcza i zapijam kawą. dzisiaj doszla do tego grzanka z dżemem brzoskwiniowym... lub dżem z grzanką raczej. no i przez to nie moglam juz wciac sniadania do szkoly.

wczoraj biegalam po scianach troche mi 5 klepka wypadła i zjadlam wieczorem tabliczke bialej czekolady i zapiłam wiadrem kawy. wierze ze jeden wyskok mnie nie zabije hahah.

źle rozpracowałam, bo obiad taki biedny smutny, a i teraz siedze herbate dziubie i już nic mi dzisiaj nie wolno. w ciagu dnia stracilam rachube czytajac ksiazke gdzieś mi ten dzień uciekł cholerka. 

zamarzam. smarki mi zamarzają jak chodze. 

22:38, pegmatyt
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 stycznia 2012
typowy zimowy wieczór.

Po raz pierwszy od tak długiego czasu z czystym sumieniem breathes samo mnie do siebie przyciągnęło. tak więc jestem, tak więc piszę. 

Siedziałam, rozmawiałam, próbowałam być najmilszą istotą dla potencjanego kochanka, w międzyczasie robiłam na zapas zadania domowe (reorganizacja wolnego czasu) i doszło do mnie, że właściwie to nie mam ochoty z nim rozmawiać. właściwie to mnie kompletnie nie interesuje, czy mnie polubił czy nie, w sumie malo mnie obchodzi czy coś z tego wyjdzie. WŁAŚCIWIE to wygodniej mi będzie jesli nie wyjdzie. WŁAŚCIWIE mogę powiedzieć, że od paru tygodni mam takie podejście i WŁAŚCIWIE to już podjęłam decyzję. nie wspominając o tym, że podświadomie wiem, że faceci lgną jak ćmy do ognia do kobiet wrednych, złych, wściekłych lub cichych i smutnych, zamkniętych. a więc na pewno nie do miłych. *

(* testowane wielokronie, sprawdzone. tyle ze co mi po takim facecie przy którym musiala bym miec smutne oczy niczym Anna maria? chcę się cieszyć.)

Wracając. zakosiłam bez wyrzutów sumienia pomarańcza z kuchni i zagnieździlam się w łóżku z Moją Książką.

Moja Książka to "Jedz módl się  kochaj" Elizabeth Gilbert. obejrzałam kawałek filmu na zastępstwie języka angielskiego, obejrzałam ten film w domu dwa razy po czym koniecznie chciałam go pokazać mojej mamie. nie spodobał jej się ale na święta dostałam Książkę na prezent. Cieszyłam  sie szalenie i mialam wielkie postanowienie przetrwać do ferii zimowych kiedy bedę mogła bez wyrzutów sumienia chłonąć każdy wers. 

to głupie. nie, serio mówię. to głupie. dręczę sie tym tyle tygodni od wigilii, i miałabym pozostać w tym stanie kolejne tygodnie? to jest głupie, wiec również bez wyrzutów sumienia zakończyłam nie interesujaca mnie rozmowe, wziełam pomarańcza i Moją Książkę i bedę ją czytać. Czytając ją zaczęłam coraz bardziej odrywać się od książki i autentycznie zastanawiać się nad samą sobą.

fragmenty opisujące depresję czytałam ze szczerym uśmiechem, tak dobrze mi są znane te wszystkie sposoby i sposobiki na samouleczenie. i dopiero dzisiaj do mnie doszlo, że to wcale nie "niedojebana miłość" (wybaczcie ale musze uzyc tego wyrażenia) a samodzielne zagłebianie sie w Taoizm pozwoliło mi odbić się od dna. psychicznego dna, nigdy tam nie wróciłam. 

zadałam sobie pytanie czego chcę starajac się jak najszybciej odpowiedziec na nie. kompletnie nie zastanawiając się nad odpowiedzią. czysty odruch.

Chcę spokoju z dala od ludzi. chcę miec mozliwośc wyboru, zyć w miejscu kompletnie pustym, i mieć mozliwośc wyboru czy chcę kontakt z innym człowiekiem ,czy nie. tu gdzie jestem stale jestem przymuszona do takiego stanu rzeczy.

no i już mniej poważnie, ostatnią rzeczą jaką bym mogła chcieć w domu jest telewizor. u mnie w domu gra on od samego rana do środka nocy nawet jeżeli nikt go nie ogląda albo lecą reklamy to ma być właczony. zeby czasami cicho w domu nie było. 

 

Miło mi, że ktoś chce mnie tulić, wczoraj dowiedziałam się, że 6 sekund tulenia znacznie pogłębia więzi i wytwarza tyle hormonu szczęscia co tabliczka czekolady. tak więc nie rozumiem czemu po dwóch latach tulenia przyjaciółki dalej dotykając jej czuje sie jak spleśniały, obrośnięty glonami drewniany kołek. 

Dzienny bilans 700 kcal. dużo biorąc pod uwage mój brak ruchu. rozłozyłam dzisiaj rano mate do ćwiczeń, roześmiałam się i poszlam spać . 

20:33, pegmatyt
Link Komentarze (3) »
niedziela, 15 stycznia 2012
Nie wiem po co to pisze.

Wróciło mi się do gardła kiedy doszło do mnie, że faktycznie przecież to co tu pisze nie pozostaje bez echa (a ja tu rodziców i siebie nie raz oczerniam) i moje zdjęcia tez tu zostają. podsumowując okres w którym nie istniałam?

1. wyglądam jak kość. dobrze mi z tym. ale zdjęcia nie dam.

2. zerwałam z chłopakiem mówiłam? to była najlepsza decyzja jaką kiedykolwiek w zyciu podjełam. prześladuje mnie do dzisiaj. nie zdziwie sie jak mi któregoś dnia gardło poderżnie. 

3.faktem jest ze po rozejściu wolność pchnęła mnie w złym kierunku. przez parę tygodni żyłam prawdziwym "party hard" i wszystkim co wam się z tym kojarzy. paradoksalnie, w szkole w tamtym okresie się podciągłam. miałam większa motywacje do nauki bo przecież w weekend będę trupem. kiedy jednak okazało się że wpędzam się w tygodniowe libacje i pije wódkę przy jednym stole razem z matka doszlo do mnie, że chyba cos jest nie tak.

4. nie mówiac o tym, że szkoda mi zdrowia.

5.Wyjeżdzam. albo do szwajcarii albo do Rosji albo do Kanady a jak mnie powieje na ameryke to już znaczy, że oszalałam bez końca.

6. nie ide na studia chyba, że wysiorbie ile sie tylko da ze studiów artystycznych (ZAOCZNYCH KURWA). po 3 latach mieszania mnie z gównem, po trzech latach wmawiania mi jak niewiele znaczę, 3 latach wyciętych z życia chcę odetchnąc i zacząc żyć.

7.budzę sie bez cięzaru na duchu. budzę się zadowolona.

8.nie wagaruję. wcale. nawet na zajęcia z pedagogiem chodzę. ponoć jestem "dobrym obserwatorem" 

9.nie żalę się nad sobą, robię ile mogę i obnoszę się ze swoim honorem gorzej niż nie jeden facet. 

11. wiem, że jestem coś warta. 

12. spokojnie egzystuje i czekam aż opuszczę ten dom, z powodu nerwów myślę, że postarzałam sie o jakies 20 lat.

13. weszłam tutaj ponieważ chciałam odszukać pewien link który kiedyś tutaj publikowałam. 

18:16, pegmatyt
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 01 sierpnia 2011
Zniszczone nerwy

Nie wytrzymuje psychicznie. trzęse sie z nerwów, czuje jak pulsuje mi w głowie, jak serce wali w klatke piersiową. nie moge złapać oddechu. czuje, że się duszę. Targa mną niesamowita nienawiść, bezradnośc.. ogromna frustracja. Nie jestem w stanie w żaden sposob wpłynąc na sytuacje w której zyję.

Zostałam sama w domu na 4 dni w których udało mi się zrelaksować, ale wystarczyło, że moja matka do mnie podeszła i od razu tak jakbym nigdy tego relaksu nie zaznała.

Alkohol. Najbardziej winny większośc popełnianych przestępstw, aktów wandalizmu, gwałtów, pobić podpaleń i tragedii rodzinnych. Alkohol - a może to w jaki sposob ludzie (polacy?) się nim posługują.

nie wiem co mam powiedzieć komu mam powiedzieć, moim jedynym motywatorem do nauki i studiow jest jak najszybsza i jak najdalsza ucieczka z domu rodzinnego. chce raz na zawsze oderwać się od tego chorego świata w którym musze istnieć od dziecka. z dala od wszelkich używek. alkoholu, papierów, narkotyków. a precz ohydztwo. NIGDY nie zwiążę się z osobą, która bedzie palić lub pić.

Zdaje sobie sprawę z tego, że DA SIĘ wypić jednego drinka i więcej już nie. Ale gdy tylko czuję ten zapach alkoholowy, gdy widzę, że ktos ma "humorek" to rodzi to we mnie tak ogromny stres i agresje, że przestaję być sobą. zachowuje sie jak nawiedzona.

Niedawno ktoś komuś zdradził że jestem taka ładna inteligentna idealna ułozona i cudowna, że takiej dziewczyny ze świecą szukać - bez wad.

no wiec tak. tak kolorowo byc nie moze. jestem chora na punkcie używek. nienawidze nienawidze nienawidze. cała polska to jedne nachlane mordy.

to ze ktoś chodzi w garniturze nie znaczy,że nie jest alkoholikiem.

11:37, pegmatyt
Link Komentarze (2) »
sobota, 30 lipca 2011
MATKI KTÓRE TUCZĄ SWOJE DZIECI.

Na nowo zakochałam się w basenie :) Zanim się na niego dostalam zawsze miałam stałe argumenty:

-będą znajomi;

-jestem jeszcze za gruba zeby sie prowadzac w stroju kąpielowym

BZDURA. Basen to chyba największa motywacja, najlepszy poprawiacz samopoczucia. Raz, że chyba wszyscy znajomi myslą ze będą znajomi (więc nie ma nikogo znajomego) a dwa, że jeż. oeli ja nie moge sie pojawiac tam w stroju kąpielowym to 98% przebywających tam osob (łacznie z ratownikami) też nie może.

z drugiej strony to troche smutne że mamy otsyłe społeczeńtwo, dorośli, poprzez starszych i młodocianych a na dzieciach niestety kończąc. I to tych dzieci jest mi szkoda najmocniej. Bo malutkie dziecko które dopiero odkrywa swiat nie specjalnie jest świadome tego, co je. Rodzice są odpowiedzialni za ich zdrową diete - a często niestety robią im wielką krzywdę. Sama pamiętam, jak kiedyś, kiedy jeszcze byłam malutką dziewczynką miałam serdeczną przyjaciółkę.

Dziewczynkę bardzo optymistyczną zawsze pogodną. Kiedy zostawałam u niej na obiad byłam świadkiem horroru. Dostawała porcję większą od porcji ktore na obiad jada mój ojciec! Jej matka stała nad nią i zmuszała ją do zjedzenia całej porcji. dopoki nie wyczyscila talerza nie mogla odejsc od stołu. potrafily tak siedziec nawet po 4 godziny. w koncu ze łzami na policzkach z wielkim trudem moja dawna przyjaciolka zjadala wszystko (nie raz wymiotujac z przejedzenia) po czym.... PRZYCHODZILA JEJ BABCIA Z CIASTEM. i mowila, ze jak nie zje minimum 2 kawałkow to babcia sie obrazi.

Czy oni nie widzieli że tak ładna dziewczyna rosła w oczach? ile miałysmy lat? 5?! mnie nie zmuszali bo "o tym czy ona ma jesc bedzie decydowac jej mama!" . ehh

jako nastolatka miała straszne problemy z masa ciała, przeszła na radykalna diete zaparła sie mocno . schudla, byla szczupla potem za chuda, teraz zmaga sie z efektem jojo. ma duzo wiecej komorek tłuszczowych -zostały wychodowane gdy byla dzieckiem. ostatnio gdy mialam okazje ja widziec juz byla tęższa. ale sama mi mowiła, ze kompletnie nie potrafi sobie z tym poradzić, ponieważ wszystko co zje nad programowo odklada jej sie na brzuszku, a to co ma w programie sprawia, ze non stop chodzi głodna.

a więc apeluje do wszystkich matek! nie zmuszajcie swoich dzieci do jedzenia kiedy one juz sa najedzone!

PS: apropo diety. nie złamałam sie ani razu. to juz.. 3 tydzien tak? jakos tak będzie. nie wiem. dopiero dzisiaj rano w lustrze dostrzeglam ze jestem chudsza, ale moze to tylko za sprawą czarnych leginsów. Jestem chora, nie wiem jak to sie stalo ale dorwał mnie jakis parszywy wirus i męczy 3 dzień. to pewnie przez tą jesienną pogodę.

odnotowalam spory sukces. potrafię zjeśc kostkę czekolady i nie chcieć zjeśc całej reszty.

60 cm w talii to nie jest zły wynik więc nie mam nad czym płakać ;P [musiałam sie pochwalic..]

20:02, pegmatyt
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lipca 2011
Po długiej przerwie

Po długiej przerwie, w czasie gdy rzadko używalam komputera, a co dopiero mowic o blogu, postanowiłam jednak dać jakąś oznakę życia. Dotknęło mnie boskie natchnienie i wreszcie mogę cokolwiek napisać.

Przez dłuższy okres czasu próbowałam coś z siebie wypocić, ale każda moja "wypocina" wydawała się nie mieć za grosz sensu. także, nawet jeśli cos napisałam, to nie zostało to ani opublikowane, ani zapisane. Mam wrażene, że nie mam wam nic ciekawego do powiedzenia. Wiem, że zalożenie bloga miało być moim dietetycznym i psychicznym wsparciem - dla samej siebie, ale pisać tak poprostu? Pisać, żeby pisać.

DZISIAJ jednak jest inaczej i mogę powiedzieć o moich dalszych dietetycznych planach. Ponieważ napatrzyłam się na chudość mojej serdecznej przyjaciółki (która swojego czasu JA zagrzewałam do walki podczas diety) i doszlam do wniosku, że chce mieć takie ręce jak ona i takie chude uda jak ona.  Wyjechałam z nią na wakacje do trójmiasta i jego okolic. Przyznam się , że jechałam na kompletnego sknerusa. nie miałam za wiele pieniedzy. dużo jedzenia wziełam ze sobą z domu. Jadłam bułeczki, chleb tostowy z biedronki, żółty ser, masło, pasztety, budynie, kiśle, czekoladowe kuleczki na mleku... zjadłam nawet raz zupkę chinską *w nocy! i loda świderka-przegrałam zakład ;P

Tymczasem moja serdeczna przyjaciółka (SP) jadła zdrowe i wartościowe jedzonko. może i było go mało (chociaż mówiła, ze za duzo) to było pełnowartosciowe i zdrowe. zrobiło mi sie wstyd, bo przecież swojego czasu też tak jadłam i nawet mowilam podobne rzeczy ktore teraz mowi ona. Po powrocie znad morza mialam przejsc na restrykcyjna diete, zeby zrzucic "ilesieda" do woodstocku. teraz moj cel sie zmienil, i juz od dzisiaj włacznie odżywiam się w przemyślany i zdrowy sposob. do tego dochodzi zwiększona ilosc wysiłku.

dzisiaj rano ćwiczyłam, Jutro z samego rana idę na basen, miałam się połozyc przed północą, ale pomyślałam, że nie mogę zmarnować tego natchnienia.

Także kontynuację diety czas zacząć.

00:23, pegmatyt
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 09 maja 2011
Ołowiana.

JESTEM PATOLOGICZNA. sama nie wiem czego od zycia chce chyba. moje działania to jeden wielki chaos.cos chce potem nie chce, jestem najbardziej niezdecydowanym człowiekiem świata.

Targa mną tak ogromna złość, że zagryzłabym wszystkich ludzi którzy śmią się do mnie zbliżyć. jestem smutna, zestresowana, wracaja do mnie dawne smutki, dawne żale, idę ulicą i czuję jak bardzo jestem przytłoczona. mam ołowiane nogi nie mogę się na niczym skoncentrować... mam same problemy. jestem sama z moimi problemami .

18:41, pegmatyt
Link Komentarze (1) »
niedziela, 08 maja 2011
?

Juz nie licze ktory raz z kolei zaczynam wpis na blogu. nie jestem pewna czy tego tez nie skasuje przed publikacja.

chyba nie mam nic do powiedzenia. a moze za duzo i nie wiem od czego zaczac.

23:18, pegmatyt
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16